Menu

sobota, 26 marca 2016

Mózg Ci wybuchnie jak to zobaczysz- nowa seria

Hej!
Zauważyłam, iż post na blogu Kellow 'Jakbym się ubrała...' spodobał się czytelnikom, dlatego właśnie postanowiłam, że zrobię z tego serię. Będzie cudem, jeśli tutaj też się przyjmie. Ok, jeszcze jedna sprawa. Piszę posty w kratkę, raz na tej stronie, a raz na Kellow, dlatego postanowiłam, iż teraz tutaj pojawią się ok. 3 wpisy, a potem tyle samo na drugim blogu. Przepraszam, lecz mało użytkowników mnie zna, więc chcę aby mnie poznali. Dobrze, przechodzimy do tematu posta.
'Jakbym się ubrała...'- polega na tym, iż wybieram w ogóle najdziwniejszą uroczystość, jaką jestem w stanie wymyślić, a następnie opowiadam co TY tam robisz. Przy okazji pokazuję stroje, które możesz założyć, właśnie na tę okazję. Zaczynamy, drodzy państwo!

okazja:
Siostra Twojej mamy, która ma znajomą, która ma przyjaciółkę, której brat mieszka w Afryce, a właśnie ten brat ma innego kolegę, którego kolegi brat bierze ślub. Hańbą by było Ciebie nie zaprosić. Niestety, Twoja rodzina nie może z tobą pojechać. Jakoś musisz sobie poradzić... w wilgotnym lesie równikowym!

Propozycja 1

W końcu, po długiej podróży, dotarłeś na miejsce. Jesteś cały wycieńczony. Kiedy trafiasz do wioski pana młodego, podskakujesz z zaskoczenia. Wchodzisz do niewielkiej chatki i siadasz na jakimś liściu. Na całe szczęście niektórzy tubylcy umieją mówić po angielsku, dzięki temu możesz się dogadać. Dowiadujesz się, iż uroczystość zacznie się w nocy. Dlaczego w nocy? Okazuje się, iż jest tak gorąco, że tylko ta pora się nadaje. Dla Ciebie to w sumie lepiej, bo możesz się wyspać. Sięgasz po swą ulubioną książkę. 'Później pójdę spać, muszę koniecznie przeczytać ten rozdział' myślisz, lecz oczy same się zamykają. Zasypiasz...

Stylizacja jest zaprojektowana w kolorach malinowo- fioletowym. Zapamiętałam z lekcji przyrody, że niedaleko równika jest bardzo gorąco, dlatego też postać posiada sandałki i kapelusz. Sądzę, że strój bardzo dobrze mi wyszedł. Jest taki dziewczęcy, a ten malinowy dodaje takiego... Hmm, uroku?
Uważam ogólnie, iż połączenie tych barw jest bardzo trafne. 

Propozycja 2

Budzisz się. Spostrzegasz, że nikogo nie ma. 'Matko Boska, pewnie już się zaczęło!'- szybko zakładasz wcześniej zaplanowany czerwono-niebieski strój i pędzisz w miejsce umówionego spotkania. Gdy wychodzisz z domku, widzisz jakieś pobojowisko. Niedaleko siedzi smutny człowiek. Podchodzisz do niego i pytasz się co się stało. Odpowiada Ci, że jakieś czarodziejskie małpiatki (hit tej okazji XD) zaatakowały mieszkańców. Postanawiasz ich odnaleźć...

Główna bohaterka będzie szła po niebezpiecznym lesie, więc musi być ubrana luźno, żeby mogła chodzić, wspinać się, skakać. Przypomniałam sobie, jakie kolory miały poprzednie Look'i. Nie było tam fioletowego, dlatego on się tu znalazł z połączeniem białego. Jeszcze bardziej mi się podoba, niż tamten. Ogólnie wolę takie sportowe kreacje, po prostu bardziej mi pasują. Naprawdę, jestem bardzo zadowolona. 


Przedzierasz się przez gęstą roślinność. Bez przerwy czujesz, jak komary Cię gryzą. 'Jak można tu żyć? Oni muszą mieć ogromnie wielką cierpliwość...'- wreszcie znajdujesz ogromny zamek. Niepostrzeżenie wchodzisz do holu. Chowasz się za kolumną i łapiesz jednego ze zwierzęcych strażników. To był akurat goryl, więc oczywiste jest, iż rzeczy na Ciebie pasowały, może były troszeczkę za duże, ale nie zwracasz na to uwagi. W ogóle byłeś zszokowany, że ta małpa miała zbroję, no ale idziesz dalej. Spostrzegasz drzwi, wchodzisz przez nie i widzisz gości weselnych. Ech, tylko nie ma klucza. Co teraz? Ha, przecież masz wsuwkę do włosów! Czego to w szkole nie uczą... Podchodzisz do pierwszego więzienia. Wkładasz cichutko do dziurki na klucz i... Udaje Ci się otworzyć! Jesteś z siebie bardzo dumny. Uwalniasz resztę więźniów i razem idziecie pokonać te zbuntowane zwięrzęta. Wchodzicie z hukiem do sali tronowej. Na owym krześle siedzi król czarodziejskich małpiatek. Wiesz, że swą moc ma w berle, bo naogładałeś się w dniu przed wyjazdem filmów fantastycznych. Wszyscy walczyli odważnie, lecz niestety wielu z nich straciło życie... No dobra blefuje, przecież walczycie z małpami, no bez przesady. 
Po długiej i męczącej walce, wreszcie udaje Ci się zniszczyć berło. Od tego dnia, jesteś wybawcą wioski. Po całej uroczystości, nikt z Twojej rodziny, nie może uwierzyć w to, co mówisz. I dobrze, czy oni muszą wszystko wiedzieć?

Cóż mogę rzec? Mam ogromną nadzieję, że Wam się spodobał post. Do szybkiego zobaczenia! Aha, no i to, że tam biorą śluby, jest bzdurą wymyśloną przeze mnie. Może mają coś takiego typu, nie wiem. W moim podręczniku było o tym jak nastolatek w moim wieku tak żyje, a nie o świętach. Nie chciałam nikogo urazić. 

~Rosence
~Kinga

19 komentarzy:

Przed skomentowaniem zapoznaj regulamin znajdujący się po prawej stronie bloga (jeżeli jesteś na telefonie, przewiń w dół i kliknij "wyświetl wersję na komputer", gdyż w wersji mobilnej jest niedostępny).

Jeśli masz zamiar napisać coś głupiego, to radzę się zastanowić. ;)