Menu

piątek, 12 lutego 2016

~Powracam po tygodniu.~

CZOSNEK!
Omfly, pomfly, szomf!

Wracam na blogi o MSP, od teraz piszę na nich dwa razy w tygodniu (ty, weź nie pisz, jakbyś się miała za jakiegoś fejma, bo się podobno za fejma nie uważasz (no prawda, nie uważam, lecz ja tylko przepraszam za dotychczasowy brak wywiązywania się ze swych blogerskich obowiązków (ej, blogowanie to nie obowiązek, to pasja) i obiecuję poprawę, jak podczas spowiedzi), Marcia (Cha! Dzięki mnie wszyscy się pogubili w nawiasach, przez co mają sprane mózgi!)).

A przynajmniej będę się starać.

I spokojnie, tu już nie ma żadnych ukrytych nawiasów (a mosze jednak so? bóchachachachacha!11).
Tak na marginesie: dużo osób mnie ostatnio pyta, po co ja jeszcze na Wannach piszę, skoro nikt tam nie wchodzi.
To ja na to: jak nie wchodzi, jak wchodzi!
Heheu.
^ A co ty, Marcia, pies?
Poza tym, moim marzeniem było tu pisać, w dodatku nie chcę zawieść Lanche oraz Nat. Lecz nie robię tego tylko (tylko? no) dlatego, iż spełniam marzenia ani pragnę, by czyjeś zaufanie wobec mnie było niesplamione takowym plugastwem (co ty gadasz ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE, WEWNĘTRZNY GŁOSIE, KTÓRY KAŻESZ MI STAWIAĆ NAWIASY!), skądże, co to, to nie.
Ja tu piszę, gdyż to kocham!
I Was kocham, bowiem Wy jesteście najbardziej lojalnymi czytelnikami na świecie!
(Cała społeczność odwiedzająca blogi o MSP to tak naprawdę ta sama grupa ludzi, ale cśś... CICHO, WEWNĘTRZNY GBURZE!).

Ogółem, to jak Wam mija dzionek, który, co prawda, się przed chwilą zaczął?
Może dla niektórych, ja nie śpię od... właśnie, od kiedy ja nie śpię?
Ja tę notkę piszę już od dwudziestu minut!
Dlaczego? Przecież wpis to wpis, powinien zająć co najmniej pół godziny.
Ale ludzie! Tu są przecież słowa! A te słowa trzeba wymyślić i, co ważniejsze, NAPISAĆ!
A w jednej linijce (takiej blogerowej) mieści się około dziesięciu wyrazów!
No chyba, iż  napiszecie w jednej z rzekomych linii słowo Konstantynopolitańczyk, to wtedy mieści się już zaledwie połowa zaplanowanych słów.

Dobrze, ludziki Wy moje, bo jest ósma, a mam na dziewiątą do szkoły, wyjść muszę za pół godziny.
Po godzinie 13:30 rozpoczną się moje upragnione ferie (i co z tego, że większość z Was je już miała).
Dziś tylko angielski, geografia, a potem na kręgle z klasą nie wiem, czy się śmiać, czy płakać, serio.

Toteż zakończmy ten jakże dziwaczny taki sam był na Emily!  wpis dobra, podobny  jakimś osobliwym oraz inteligentnym no chyba nie akcentem.

Ekhem, ekhem...

There are more things in heaven and earth, 
Than are dreamt of in your philosophy! 
a co to ma do tego.

Także do zobaczenia następnym razem, który, mam nadzieję, będzie już niebawem!
Pozdrawiam & miłego dnia!
~Marcia.

No, widzicie, nie jestem taka drętwa, na jaką się wydaję.

8 komentarzy:

  1. Popsóuaś mi musk :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  2. Heheh. Tez kończ dzis o 13.30 (wcale nie bo ty do szkoły dzis nie idziesz deklu!) i mam ferie B) #LubelskiePozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  3. O, Szekspir i ten super cytat. <3
    Chcę zawiadomić, że w nawiasach się nie pogubiłam i jednego brakuje na końcu. 8)
    Kręgle są zajebiste przecież! Byłam w poniedziałek (pomińmy, że grałyśmy cztery gry i za każdym razem prowadziłam cały czas, a potem na końcu psułam dwie kolejki i kończyłam druga ;-;).
    U mnie ferie się kończą, apff.
    .C

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeeeeeej, Marcia powraca! *o* XD
    Sprałaś mi mózg tymi nawiasami *żart* XDD

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem zapoznaj regulamin znajdujący się po prawej stronie bloga (jeżeli jesteś na telefonie, przewiń w dół i kliknij "wyświetl wersję na komputer", gdyż w wersji mobilnej jest niedostępny).

Jeśli masz zamiar napisać coś głupiego, to radzę się zastanowić. ;)